Jak zostać programistą pracując w innej branży

Jak zostać programistą pracując w innej branży

Czy grafik komputerowy z kilkuletnim stażem i płatnymi zleceniami może ot tak przerzucić się na programowanie? Czy taka pozornie nietypowa zmiana zawodu z kreatywnego na “techniczny” jest w ogóle możliwa? W dzisiejszym wpisie o tym jak i dlaczego po kilku latach szlifowania moich umiejętności związanych z grafiką zdecydowałem się zostać programistą.

Auto Tuning Świat, a nie BASIC czy Pascal

Jako nastolatek nie pasowałem do wizerunku typowego programisty-geniusza, który w wieku 13 lat tworzył pierwsze linijki kodu w BASICu czy Pascalu. Dni mijały w miarę jednakowo – chodziłem do szkoły, grałem w piłkę, jeździłem na rowerze, potem grałem w piłkę i na koniec dnia jeździłem na rowerze. Tak z grubsza rzecz biorąc. Monitor od komputera niby był przed nosem nieco częściej niż u rówieśników, ale moje przesiadywanie przed PC sprowadzało się do pisania ze znajomymi na GG i grania w gry.

Wszystko wyglądało dość typowo do czasu, kiedy zacząłem regularnie czytać czasopismo motoryzacyjne Auto Tuning Świat. Oglądałem tam niesamowicie odpicowane fury, jednak jedyne co mogłem zrobić bez pieniędzy na samochód to je… oglądać. Dlatego właśnie najwięcej zainteresowania wzbudzał we mnie dział “Virtual Tuning” poświęcony przerabianiu samochodów w programach graficznych – to było coś, czego mogłem spróbować na własną rękę i kieszeń nastolatka.

PB123894

PB123892

 

Dzień dobry, przerobię Panu samochód

Nie wiem, czy przerabianie samochodów “na komputerze” to grafika komputerowa. Szczerze mówiąc, nie interesowało mnie to i nie interesuje do dziś. Nie jest to pewnie najwyższa forma sztuki ale po kilku dniach spędzonych w temacie już wiedziałem, że gry idą w odstawkę. Teraz Gimp, Photoshop i fora poświęcone tematyce Virtual Tuningu są numerem jeden – przecież kiedyś będę w tym najlepszy w kraju! Nie ma innej opcji!

Podejście nr 1 do zostania najlepszym w kraju wyglądało tak:

VW_po1

:/ Nie jest to pewnie najbardziej realistyczny VW Golf jakiego widzieliście, ale wtedy wystarczyło, żeby wylądować w drukowanym numerze ATŚ. Fejm wewnętrzny do dziś 10/10.

VT był ze mną przez ponad pięć lat. Pięć lat, w trakcie których Adobe Photoshop stał się dla mnie programem numer jeden. Programem, z którym się nie rozstawałem, na którego na początku solidnie się wk**wiałem, nie potrafiłem obsługiwać ale męczyłem, męczyłem i męczę do dziś (jeszcze nie wiedziałem, że po przerzuceniu się na programowanie wszystko będzie wyglądać identycznie, tylko programy się zmienią #truestory).

Kilka lat później wszystko zaczęło mieć ręce i nogi:

GT85_po

 

Godziny przy samochodach leciały, a ja podświadomie stawałem się grafikiem komputerowym. Kimś, dla kogo zaczynają być ważne takie pojęcia jak perspektywa, wyrównanie kolorów czy kompresja. A to wpadło pierwsze logo robione po godzinach, a to grafika do stopki na forum, a to banner. Mimo tego, że samochody były ciągle w centrum uwagi, to ukierunkowałem się już w tym co chcę robić. Chcę zostać grafikiem.

Fajne te Pana auta, a coś praktycznego Pan potrafi?

To kim chciałem zostać to jedno, a to czy okolicznych pracodawców interesowały moje samochody to drugie. Łatwo się domyślić, że obie te rzeczy nie poszły ze sobą w parze. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia jak sprzedawać to co potrafię robić.

No cóż – ambicje trzeba było usunąć na bok i zamiast tego odpowiedzieć na jasne wtedy potrzeby rynku – wszyscy chcieli mieć swoje strony www. Ktoś musiał je projektować. Potrafiłem projektować samochody, czemu w takim razie nie projektować stron internetowych?

skoro

Śmiejcie się, śmiejcie! 😉 W czasach, kiedy nikt nie wiedział co to jest flat design, layouty tego typu były na porządku dziennym. I to za nie dostawałem pierwsze pieniądze, które były już blisko tego co robię aktualnie, czyli programowania.

Po kilku zrealizowanych zleceniach związanych ze stronami www postanowiłem na dobre odstawić na bok samochody i zająć się tym, na co realnie był popyt w mojej okolicy. Niektórzy powiedzą, że poszedłem wtedy za łatwą kasą zamiast dalej tworzyć to co było moją pasją, czyli Virtual Tuning.

Hmm.. w zasadzie to jest w tym trochę racji – to gryzące mnie w środku przekonanie spowodowało jednak, że w końcu znalazłem to co sprawiało mi przyjemność i za co jednocześnie mi płacono.

Łączyć przyjemne z pożytecznym

Niemal równo ze startem mojej przygody z layoutami zacząłem też studia na kierunku Informatyka. Co ciekawe, zapisałem się nawet na kierunek związany z grafiką i multimediami, ale pomysł nie wypalił i wylądowałem na wydziale sprofilowanym na programowanie. Widocznie świat już wtedy miał na mnie pomysł.

Dość szybko z projektowania stron www przerzuciłem się na ich tworzenie. Co prawda pierwsze statyczne strony tworzyłem w podstawówce (Pajączek, pozdro dla kumatych), jednak dopiero na studiach, po długich latach spędzonych przy Photoshopie, wszystko poukładało mi się w głowie. Mogłem wreszcie wykorzystać swoje umiejętności “graficznego myślenia” przy pracy czysto front-endowej, a kiedy dołożyłem do tego wiedzę nabytą w trakcie studiów to okazało się, że takie połączenie będzie działać lepiej niż myślałem. I wynagrodzenie, nie oszukujmy się, również będzie lepsze niż było do tej pory (taki urok programowania).

 

Odpowiadając na pytanie zadane na początku tego tekstu – czy grafik komputerowy może więc zostać programistą? Oczywiście tak – każdy z was może zostać programistą. Czy przejście od tego co robicie aktualnie będzie błyskawiczne? Pewnie nie – u mnie cały proces przebranżowienia się trwał ok. 3 lata – była to droga od projektowania layoutów stron www, przez poznanie mechanizmów ich działania w praktyce, aż do tworzenia pełnoprawnych aplikacji webowych. Czy można to zrobić szybciej? Oczywiście, że tak. Dla mnie cała historia była jednak dość płynna, dlatego zajęła więcej czasu – w końcu ciągle obracałem się wokół IT a na programowaniu po prostu się skończyło (jak na razie).

Mam nadzieję, że na podstawie tego krótkiego wycinka z mojego życia przekonałeś się, że nie trzeba być wcale dzieckiem programistów jedzącym śniadania przy klawiaturze, żeby móc pracować w zawodzie programisty. Trzeba mieć jednak w sobie odpowiednio dużo samozaparcia, bo wychodzenie z tzw. strefy komfortu nigdy nie przychodzi łatwo. Z mojego doświadczenia wiem jednak, że to, co czeka na ciebie po wykonaniu pierwszego kroku jest zdecydowanie warte podjęcia takiego wyzwania.