Tworzenie prezentacji i występy na żywo - poradnik dla programistów

Tworzenie prezentacji i występy na żywo - poradnik dla programistów

Od drugiego roku studiów tworzę prezentacje związane z programowaniem i próbuje swoich sił w występach na żywo. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej, jednak z każdym kolejnym wystąpieniem uczę się czegoś nowego. Czym dla mnie jest sztuka prezentacji i skąd w ogóle pomysł na prezentowanie swoich przemyśleń przed szerszą publicznością? Czy programista powinien szlifować umiejętność występowania na żywo? O tym w dzisiejszym wpisie. 

Po pierwsze – nigdy nie występować publicznie

Tak brzmiało motto, które było razem ze mną w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Nauka? Spoko. Sport? Chętnie. Wystąpienia publicznie? Zapomnij.

Skąd takie podejście? W trzeciej klasie szkoły podstawowej przydzielono mnie do pierwszego w życiu czytania czegoś na żywo na zasadzie klucza “zdolny jest, poradzi sobie”. No i… nie poszło. Stres, brak pewności siebie, na koniec opinia nauczyciela który stwierdził, że chyba się do tego nie nadaję. #pedagogika

Nie jestem pewien czy to wydarzenie miało na mnie bezpośredni wpływ, ale później przez długi czas prezentacje były dla mnie wyłącznie powodem do stresu. Jak to – wyjść na środek? Przed wszystkich? Co jeśli się pomylę? Albo coś przekręcę? A jeśli padnie jakieś pytanie z sali? Nie nie, to nie dla mnie – ja robię swoje gdzieś z boku.

Brzmi znajomo?

A może warto spróbować?

Koniec blokady nastąpił dopiero na studiach. Uczestnicząc w spotkaniach koła informatycznego zastanawiałem się co musiałoby się stać, żeby tak jak starsi koledzy stanąć na środku i zaprezentować wybrany temat. Patrząc na poprzednie lata nie zapowiadało się na nic dobrego, jednak miałem przeczucie, że po pierwszej prezentacji – jakakolwiek by nie była – pójdzie już z górki. Czułem, że chciałbym się przełamać i zaprezentować coś na żywo, jednak nigdy nie miałem na tyle odwagi, żeby się zdecydować.

Chciałbym wam teraz opisać magiczny sposób na zmianę swojego podejścia, ale chyba nie pamiętam niczego takiego. Wygląda na to, że na wszystko musi być odpowiedni czas i miejsce – na kole informatycznym czułem się chyba na tyle swobodnie i “wśród swoich”, że decyzja o prezentacji nie była tak stresująca jak do tej pory. Owszem, czułem, że będzie to dla mnie duże wyzwanie, jednak ryzyko ewentualnej porażki nie było aż tak straszne jak mogłoby się wydawać. Richard Branson w takich momentach poleca podejście “screw it, let’s do it” – jeśli się wahasz, to zrób pierwszy krok a później okaże się co dalej.

U mnie pierwszym krokiem było zgłoszenie się do prezentowania – poznałem termin, zgłosiłem swoje “101 sposobów na interfejsy” i zaprezentowałem przygotowany temat na żywo. Z samej prezentacji nie pamiętam zbyt wiele, jednak w głowie zostało mi kilka pozytywnych komentarzy słuchaczy które niesamowicie mnie podbudowały. Być może teraz brzmi to śmiesznie, ale dla mnie ta pierwsza świadoma prezentacja była naprawdę dużym wydarzeniem.

Dalej sytuacja potoczyła się całkiem naturalnie. Pojawiła się druga prezentacja na tym samym kole informatycznym, dwa starty w microsoftowych Imagine Cupach gdzie prezentacje przygotowywaliśmy jako zespół (po angielsku)…

Tworzenie prezentacji na konkurs Imagine Cup, 2015

…a także prezentacje na obronie pracy inżynierskiej czy na meetupach programistycznych.

Stres jednak nie zniknął, nie każda prezentacja wyszła tak dobrze jakbym chciał, bywają momenty lepsze i gorsze, a czas poświęcony na przygotowania nie zmniejszył się – wygląda na to, że na jedno pytanie wciąż brakuje odpowiedzi:

Po co mi to?

Po co programiście umiejętność prezentowania się

W życiu, podobnie jak w grach RPG, pracujemy nad swoim “drzewkiem umiejętności” – często pracując nad jedną dziedziną swojego życia możemy równolegle rozwijać drugą czy trzecią. Z prezentacjami jest dokładnie tak, jak z zadaniami w grach RPG – chociaż pracujemy nad jedną umiejętnością, to wpływa ona w mniejszym lub większym stopniu na kilka pozostałych sfer które nas dotyczą. Zmiany możemy odczuć zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

W czym mi, jako programiście, przydaje się sztuka prezentacji?

Przedstawianie własnych pomysłów – coś, z czym mierzymy się w wielu momentach swojego życia. Spotkania firmowe, praca w grupie, burze mózgów, rozmowy kwalifikacyjne, itd. – w każdej z tych sytuacji przyda się umiejętności przedstawiania własnego zdania i własnych pomysłów. Podobnie jak w momencie wychodzenia na scenę pojawi się też stres, do którego z każdą kolejną prezentacją możemy przywyknąć. Każda prezentacja to okazja do tego żeby ćwiczyć takie umiejętności jak jasne przedstawianie własnych myśli, przedstawianie historii czy walka o uwagę słuchaczy.

Walka z samym sobą – dla mnie to jedna z najbardziej pasjonujących elementów prezentowania się. Tego punktu dotyczą takie elementy jak praca w stresie, organizacja własnego czasu, sposób przygotowania się, wykorzystanie poznanych technik prezentacji, kreatywne podejście do zaprezentowania wybranego tematu. No i to najważniejsze – występ na żywo, przed słuchaczami którzy czekają na to co masz do powiedzenia. Wszystkich tych umiejętności najlepiej i najefektywniej uczy się w rzeczywistych warunkach – nie wystarczy myśleć i wyobrażać sobie “jakby to było”.

Życie w społeczności programistów – ten punkt można opisać stwierdzeniem “giving back to the community”. Zastanów się ile razy skorzystałeś z historii programisty z innej firmy? Ile razy podszedłeś do problemu w dany sposób, bo usłyszałeś od kogoś, że zrobił podobnie i zadziałało? Nikt nie wymaga od ciebie występowania na konferencjach, ale jeśli twoje doświadczenie może pomóc innym, to zdecydowanie warto zastanowić się nad przygotowaniem prezentacji na interesujący dla ciebie temat. Być może w ten sposób pomożesz komuś, kto aktualnie ma problem który ty rozwiązałeś jakiś czas temu? Dawanie czegoś od siebie naprawdę daje ogromną satysfakcję.

Budowanie marki osobistej – w każdej dziedzinie nauki można znaleźć osoby, które zna każdy. Możesz się zastanawiać – jak to się stało, że pan czy pani X są w tym miejscu w którym są? Czy taki status spadł im z nieba? Po prostu się stało? Nie – w ogromnej większości przypadków każda z tych osób zapracowała na to żeby być w miejscu w którym jest. Wielu ludzi ma pretensje o to, że nikt nie zauważa ich ogromnej wiedzy ale jak ktokolwiek ma ją zauważyć, jeśli wszystko co robią ląduje w szufladzie? Jeśli nigdy nie poświęcili swojego czasu żeby zrobić coś ponad przeciętną, pokazać się i wyjść przed szereg? Jeśli chcesz zbudować swoją markę to prezentacje na pewno ci w tym pomogą – podobnie jak własny blog, udział w hackathonach, konkursach programistycznych i innych przedsięwzięciach gdzie trzeba dać od siebie to słynne “coś więcej”. A co daje dobra marka? Chociażby lepszą pozycję na rynku pracy, większe zainteresowanie tym co wypuszczasz na świat oraz większą wagę twojego zdania na dany temat.

To tylko kilka z całej puli powodów dla których warto próbować opanować sztukę prezentacji. Być może nie są to punkty które na pierwszy rzut oka kojarzą się z programowaniem, jednak na PoznajProgramowanie.pl staramy się promować zdecydowanie szersze podejście do tego zawodu. Jeśli nie chcesz zostać tzw. “code monkey” to warto pamiętać, że programowanie to zdecydowanie więcej niż klepanie w klawiaturę.

Tworzenie prezentacji – nie tylko PowerPoint

Jeśli podjąłeś już decyzję, że chcesz występować na żywo, to teraz czas dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego jak robić to dobrze.

Przeprowadzono całe mnóstwo badań na temat efektywnych prezentacji, reakcji słuchaczy na to co jest im prezentowane oraz badań na temat naszego mózgu. Wszystko to znaczy tyle, że wiedza na ten temat jest twarda i określona – można wykorzystać ją do budowy swoich własnych prezentacji i wystąpień na żywo.

Wybrane kwestie o których sam staram się pamiętać to między innymi:

Najważniejsza jest historia – historia pozwoli Ci w łatwiejszy sposób przekazać to, o czym chcesz powiedzieć. Sprawi też, że słuchacze będą zaangażowani do samego końca. Bierz przykład z bajek – tam najważniejsze wartości i prawdy o świecie przekazywane są na zasadzie metafor i obrazów. Jeśli nie masz historii, to ciężko będzie skleić w całość oderwane od siebie slajdy, a więc miej pewność, że spędziłeś nad jej przygotowaniem dość czasu. Interesujące case study mile widziane!

Na PowerPoincie kończysz, a nie zaczynasz – niestety, szkoła mogła cię nauczyć odwrotnego podejścia. W szkole dostajesz temat, otwierasz przeglądarkę internetową, okno obok PowerPointa i slajd po slajdzie zaczynasz tworzyć prezentację. Wszyscy tak robiliśmy. W dobrej prezentacji slajd jest tylko wzmocnieniem przekazu. Jest ważny, ale nie najważniejszy. Przygotowując prezentację zacznij od planu i historii, a slajd niech będzie efektem ubocznym tego o czym chcesz powiedzieć (co nie znaczy, że może być byle jaki – kwestie wizualne są bardzo ważne!).

Agenda jak spoiler filmu – kolejne typowe podejście wyniesione ze szkół. Początek prezentacji, slajd z imieniem i nazwiskiem oraz agenda, czyli slajd ze szczegółowym wypunktowaniem tego co będzie się zaraz działo. Teraz wystarczy już tylko przeklikać slajd po slajdzie i można zejść. Czy tak to powinno wyglądać? Wyobraź sobie oglądanie filmu, gdzie w pierwszej scenie lektor opowiada kto zabił. Właściwie można już wyjść z kina. Zero miejsca na zaskoczenia, zwroty akcji i czekanie na to, co się zaraz wydarzy. Owszem, są miejsca i czas na agendę (np. spotkania biznesowe, gdzie pilnowanie punktów spotkania sprzyja organizacji) ale jeśli nie masz wymogu jej zamieszczać, to ogranicz ten fragment do absolutnego minimum.

Poziom przygotowania i stres są ze sobą powiązane – stres ma różne oblicza. Ten typowy stres przed wystąpieniem nie opuszcza nawet najlepszych aktorów i ludzi występujących na scenie. Co jednak ze stresem związanym z tematyką i przyjęciem tematu wśród słuchaczy? Wróćmy na chwilę do szkoły – jak czułeś się odpowiadając na pytanie nauczyciela będąc nieprzygotowanym? Zgaduję, że nie było łatwo. Podobnie jest z prezentacjami – jeśli jesteś pewien, że poświęciłeś na przygotowania odpowiednią ilość czasu, to automatycznie pomagasz sobie zapanować nad stresem. Jesteś po prostu pewny tego o czym będziesz mówił.

Bądź otwarty na nowe pomysły do ostatniej godziny – ostatnio w książce “Originals” przeczytałem o kilku przykładach znakomitych mówców takich jak chociażby Martin Luther King Jr., którzy najsłynniejsze zdania wplatali w prezentację na noc przed wystąpieniem, a w skrajnych przypadkach nawet w momencie wyjścia na scenę. Jeśli wpadło ci do głowy znakomite porównanie, nowy fragment prezentacji albo inne podejście do zakończenia to zastanów się nad wykorzystaniem go! Nie ma sensu zamykać na klucz planu prezentacji dla “świętego spokoju” – jeśli coś jest dobre, to po prostu powinno się znaleźć w twoim wystąpieniu.

Bazuj na doświadczeniu innych – tak jak programista może wykorzystać istniejące rozwiązania do budowy swojego projektu, tak osoba występująca na scenie może wykorzystać doświadczenie lepszych od siebie do zbudowania prezentacji. Istnieją pewne określone wzorce i techniki które możesz wykorzystać do tego, aby prezentacja którą przygotowujesz została odebrana w jak najlepszy sposób. Przykładowe tematy o których warto dowiedzieć się czegoś więcej to chociażby sposoby na rozpoczynanie prezentacji, jej ogólna struktura, uwaga słuchacza i sposoby na utrzymanie jej, budowa slajdów, itd. Niestety, często najlepsze tematy są marnowane przez pominięcie przygotowania do prezentacji samej w sobie.

Dla zainteresowanych dorzucam trzy prezentacje osób zdecydowanie bardziej doświadczonych ode mnie, które rozwijają to o czym dzisiaj piszę:

Piotr Bucki – Jak nauczyć się prezentować

Kamil Kozieł – Sztuka prezentacji

Sławek Sobótka – Prezentacje i wystąpienia – jak nie tylko przetrwać ale i dobrze się bawić

Wiedza tego typu jest w dzisiejszych czasach dostępna na wyciągnięcie ręki – wystarczy zapomnieć o wyuczonych wzorcach i zacząć analizować te najbardziej wciągające prezentacje (np. na konferencjach typu TED).

Nie byłbym sobą gdybym w poście takim jak ten nie wrzucił człowieka który wywarł na mnie największe wrażenie jeśli chodzi o prezentacje i wystąpienia na żywo – jeśli szukacie wzorców dobrych prezentacji poza światem programowania, to prezentacji oryginalnego iPhone’a po prostu nie można pominąć. Tutaj jest wszystko – historia, humor, produkt, jakość, walka o uwagę słuchaczy… Steve Jobs wiedział jak robić to dobrze.

Warto spróbować

Jeśli na dzień dzisiejszy masz do prezentacji takie podejście jak moje niedawne “to nie dla mnie” to zachęcam cię do zastanowienia się nad tym jeszcze raz.

Nikt nie rodzi się dobrym prezenterem – sztuka prezentacji to coś, czego uczymy się wraz z każdym kolejnym wystąpieniem. Stres nie zniknie po pierwszej prezentacji, dobra historia nie pojawi się w godzinę po rozpoczęciu planowania, a slajdy nie przygotują się same. Najważniejsza jest tutaj cierpliwość i wytrwałość. Nie ma też sensu od razu stawiać sobie niemożliwych do zrealizowania celów – na początku samo zgłoszenie się jest ważne. Doceń to, że zdecydowałeś się przełamać – czas na dopracowanie poszczególnych elementów prezentacji będzie w przyszłości.

Warto również obserwować jak to robią inni – aktorzy, prezenterzy telewizyjni, itd. – to są ludzie którzy ze sztuki prezentacji zrobili swój zawód. Jeśli tylko pozbędziesz się uprzedzeń w stylu “programista nie ma nic wspólnego z aktorem” to nagle zauważysz jak wiele usprawnień do tego co robisz możesz pożyczyć od innych ludzi.

Tyle ode mnie – programisty, który chce się rozwijać i tworzyć coraz lepsze prezentacje. Chciałem tego posta napisać na gorąco, ponieważ w zeszłym tygodniu znowu miałem okazję zaprezentować się na żywo (WeBBMeetup, pozdro) i kolejny raz poczułem jak niesamowicie rozwijające może być przygotowywanie prezentacji i przedstawianie swoich pomysłów przed szerszym gronem słuchaczy.

Zachęcam każdego do poczucia tego na własnej skórze – do następnego!

  • Bardzo ciekawe zestawienie porad. Dla kogoś kto by chciał zacząć może się okazać bezcenne.
    Od siebie dodam, że czasem warto wystąpić z tematem dla początkujących i opowiedzieć o czymś co się zna i dodać kilka historii o problemach. Nic nie uczy i nie ciekawi lepiej niż use case’y 🙂

    • Przemek Smyrdek

      Dokładnie. Ktoś kiedyś powiedział, że “kiedy nie wiesz co powiedzieć, to powiedz prawdę” – nie ma sensu opowiadać teorii z internetu kiedy możesz zrobić coś o wiele lepszego bazując na swoim doświadczeniu.

  • Rewelacyjny wpis! Dziękuję Przemek za poświęcony czas w jego napisanie!

    Zgadzam się w 100%, że nikt nie urodził się speakerem.
    Trzeba czasu, aż będzie się czuć swobodnie na scenie.

    Zachęcam wszystkich, aby ćwiczyć swoje umiejętności na meetupach.
    W ciągu miesiąca w każdym mieście jest ich kilka.. a jeśli nie ma to podróż do innego miasta to nie problem.

    Ze swojej strony polecam wdrożyć w przygotowanie 2 prelekcje próbne przed publicznością, którą się zna, np. w domu z rodziną.
    Najważniejsze jest to, aby podczas tych prelekcji nagrywać swoją osobą, aby:

    1. Móc poczuć ten stres stania przed kamerami 🙂
    2. Móc siebie obejrzeć po prelekcji, aby w tej docelowej wypaść lepiej eliminując błędy z prób.

    PS Wpis dodałem do najbliższego Warto wiedzieć – https://github.com/piecioshka/warto-wiedziec

    • Przemek Smyrdek

      Dzięki za umieszczenie posta u siebie 🙂 Z prezentowanie jest dokładnie tak jak piszesz – rzucając się od razu na głęboką wodę możemy sobie tylko zaszkodzić. Tymczasem opcji na “pierwszy krok” jest cała masa – mały meetup, występ przed znajomymi, itd. No i pamiętajmy o tym, że prezentowanie się to nie jest umiejętność do której dojdziemy raz i zawsze będzie z nami – to tak jak z programowaniem, z prelekcji na prelekcje, z projektu na projekt stajemy się coraz lepsi.