Pasja kontra Profesjonalizm

Pasja kontra Profesjonalizm

Jak wyobrażasz sobie programistę który odnosi sukcesy? Czy to pasjonat który lubi to co robi, czy profesjonalista skupiony na wyniku swojej pracy? A może jedno i drugie? Dzisiaj o tym, jak pasja i profesjonalizm mogą podświadomie wpływać na nasze działania. 

Efekty odwrotne do zamierzonych

Prezentacje i występy na żywo to jedno z wyzwań, z którym co jakiś czas próbuję się mierzyć na nowo. Jak mogliście przeczytać w tym poście, jest to dla mnie o tyle ważne, że na początku jedyne skojarzenia jakie miałem z tym tematem to stres, stres i jeszcze raz stres. Przełamując kolejne bariery i ucząc się nowych umiejętności, teraz z prezentacji na prezentację dowiaduję się o sobie coraz więcej. Z prezentacjami wiąże się dla mnie również to, że po jednej z nich ktoś zwrócił mi uwagę na to, jak bardzo efekt końcowy danego działania może być zależny od kierowania się pasją albo profesjonalizmem.

Przygotowując nową prezentację zazwyczaj nie jestem pewien jak zostanie ona odebrana. Stresu jest zdecydowanie więcej niż w kolejnych występach, a i sam temat nie jest jeszcze dostatecznie “wygrzany”. Podczas pierwszej prezentacji danego tematu już dwukrotnie doświadczyłem sytuacji, w której słuchacze wystawiali mi o wiele lepsze oceny, niż później, kiedy temat znałem już na wylot. Było to dla mnie trudne do zrozumienia – wychodzę na scenę, stresuję się, kolejne slajdy lecą jak z karabinu, a na koniec słyszę, że było bardzo dobrze. A później jest czas na tę samą prezentację, kiedy jestem już spokojniejszy, lepiej znam temat i czuję się pewnie, a na koniec słyszę “jakiś taki spięty byłeś dzisiaj”.

Rozmawiając o tej sytuacji z jednym ze znajomych usłyszałem, że być może kluczową rolę odgrywa tutaj nastawienie z jakim wychodzę na scenę. Faktycznie – pierwsza prezentacja to zazwyczaj efekt zainteresowania się danym tematem, którego być może jeszcze do końca nie znam, ale już chcę go przekazać dalej – to właśnie pasja. Podczas kolejnych prezentacji pojawia się wyrachowanie – temat jest mi znany, wiem na których slajdach trzeba szczególnie uważać, spodziewam się też konkretnych pytań – tutaj rządzi profesjonalizm. Pozornie każda kolejna prezentacja powinna sprawić, że mój występ będzie jeszcze lepszy, a jednak zapominając o pasji i stawiając na profesjonalizm osiągam efekt odwrotny do zamierzonego.

Występy od linijki

Na pewno oglądałeś kiedyś chociaż jeden odcinek talent-show typu “Idol”, w którym dany uczestnik został skrytykowany za występ wymierzony “od linijki”. Jak taki występ wygląda? Wyobraź sobie sytuację, w której piosenkarka przygotowuje się tygodniami do tego jednego, jedynego dnia castingu. Słowa piosenki może wyrecytować obudzona w środku nocy, wszystkie trudne momenty danego utworu śpiewa bez większego wysiłku – ogólnie murowany faworyt. Tymczasem po występie słyszy, że “niby wszystko było dobrze, ale takich jak pani było tutaj setki”.

Uczestniczka nie może zrozumieć co poszło nie tak. W zasadzie… wszystko było dobrze. Słowa się zgadzały, tony się zgadzały, tempo się zgadzało. Problem w tym, że w po tym konkretnym występie słuchaczom nic konkretnego nie zapadło w pamięci.

Występy wymierzone od linijki są tym, do czego często przykładamy zbyt dużą wagę. Piłkarze w trakcie meczu minimalizując ryzyko podają piłkę do najbliższego kolegi z drużyny. Ich skuteczność podań jest na poziomie 100%, a jednak taki występ nie przybliży ich nigdy do lepszego klubu. Piosenkarze naśladujący swoich idoli potrafią zaśpiewać dokładnie tak oni, ale ich aż do przesady profesjonalne podejście sprawi, że ciągle będą słyszeć o sobie “-prawie jak ten znany…”. Niektórzy artyści zagłębiają się godzinami w teorię i historię sztuki, jednak dzieła które tworzą nie wyróżniają się niczym szczególnym. Wszystko jest na swoim miejscu, ale czegoś ciągle brakuje.

Czy programowanie to na tyle szczególna branża, że nie znajdziemy tutaj podobnych przykładów?

Pułapka profesjonalizmu

Każdy chciałby być na tyle skutecznym w tym co robi, żeby inni określali go mianem profesjonalisty w swoim fachu. Problem w tym, że podejście skupione tylko i wyłącznie na profesjonalizmie może podświadomie rzutować na efekty naszej pracy. Pasja, która na początku drogi była naszą główną motywacją i powodowała, że decydowaliśmy się podejmować ryzyko i eksperymentować, jest teraz zastąpiona chłodną kalkulacją i wymówkami. W efektach tego co robimy pozornie nie widać niczego złego, jednak czegoś nowego i nietypowego… również nie widać.

Przez kilka lat mojej przygody z programowaniem zauważyłem kilka powtarzających się zachowań, które są związane z “profesjonalnymi do bólu” programistami. Oto kilka z nich:

  • profesjonalista jest ekspertem w tym co robi, więc nie ma powodu interesować się czymś, co nie dotyczy jego ulubionego języka programowania lub technologii w której pracuje
  • profesjonalista szanuje swój czas, więc nigdy nie zaangażuje się w projekty poboczne, które czeka niepewna przyszłość
  • profesjonalista zna swoje miejsce na świecie, więc nie interesuje się inicjatywami niezwiązanymi bezpośrednio np. z jego rolą w firmie
  • profesjonalista nie interesuje się głupotami typu umiejętności miękkie – liczy się jedynie twarda wiedza techniczna
  • profesjonalista musi mieć pod kontrolą wszystko wokół siebie – nie może pozwolić, żeby członkowie zespołu pracowali samodzielnie bo przyniesie to jedynie straty
  • profesjonalista spędził długie lata na dopracowywaniu swojego warsztatu, więc najlepiej gdyby otoczenie zostawiło go w spokoju i pozwoliło pracować nad kolejnym projektem w samotności

Już rozumiecie o co mi chodzi? W profesjonalnym podejściu do realizacji kolejnych zadań nie ma niczego złego, jednak takie dosłowne podejście do bycia “profesjonalnym” przyniesie nam więcej strat niż korzyści.

O czym więc warto pamiętać, aby nie wpaść w pułapkę profesjonalizmu?

Równowaga na ratunek

Główną motywacją do podzielenia się z wami moimi przemyśleniami na temat działania opartego na pasji i/lub profesjonalizmie były moje prezentacje. Jakiś czas temu naiwnie zakładałem, że każda droga która rozpoczyna się od pasji musi kończyć się tylko i wyłącznie na poczuciu profesjonalnej realizacji danego zadania. Przykładałem zbyt dużą wagę do występów które spełniały założenia teoretyczne, ale bez odpowiedniego dodatku pasji wszystko wychodziło zbyt sucho i zimno. Bez emocji.

Nieprzypadkowym jest to, że wielu sportowców pobija swoje rekordy życiowe na początku swojej kariery. Zgodzę się z tym, że być może stan organizmu odgrywa tutaj ogromną rolę, jednak jeszcze większą rolę odgrywa zapewne nastawienie do tego co dany sportowiec chce osiągnąć. Na początku kariery nie jesteśmy tak wyrachowani jak później – wciąż kierujemy się czymś, co niektórzy z nas nazywają “zajawką” – eksperymentujemy, ryzykujemy, decydujemy się na niepewne rozwiązania. Tylko z takiego podejścia mogą się zrodzić rezultaty które przebijają wszystko to, co osiągnęliśmy do tej pory.

Wszystkich programistów czytających tego posta zachęcam do zachowania równowagi w swoich działaniach. Musimy pamiętać o tym, co skierowało nas na drogę programowania. Pasja do tworzenia i rozwiązywania problemów była tym, co powodowało, że pokonywaliśmy kolejne przeszkody używając często niecodziennych rozwiązań. Profesjonalizm który pojawia się z czasem pomaga nam uporządkować wszystko co robimy. Nie możemy jednak pozwolić, żeby jedno podejście wykluczało drugie. Najlepsze efekty osiągniemy wtedy, kiedy profesjonalna realizacja danego zadania będzie opierać się na pasji do tego co robimy.